X

Archiwum

X

Kategorie bloga

X

Znajomi

wszyscy znajomi(2)
X

Szukaj


X

O mnie

Jestem sosna z Garwolina. Na tym blogu znajdziesz opis 14020.89 kilometrów moich tras z czego 187.50 w terenie.
Moja prędkość średnia to jedynie 22.66 km/h, ale cały czas rośnie. Więcej o mnie.

Moje rowery

Button rowerowy

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy sosna.bikestats.pl

sosna prowadzi tutaj blog rowerowy

sosna

Leniwa powolna wycieczka

  d a n e    w y j a z d u 28.00 km 8.00 km teren 01:40 h Pr.śr.:16.80 km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:
Czwartek, 24 kwietnia 2008 | dodano: 24.04.2008

Leniwa powolna wycieczka z przygodą.
Szukałem przejazdu przez rzekę, bo kąpiel mnie nie ciekawiła. Jechałem więc łąką wzdłuż niej. Po kilkuset metrach znalazłem kładkę, a dokładniej pień przerzucony przez rzekę. No tak, piechotą nie ma problemu przejść ale rower? Zrezygnowany ruszyłem w przeciwną stronę z nadzieją, że tam się coś znajdzie. Wszak rolnicy muszą jakoś dojeżdżać do swoich pól po drugiej stronie! Po ok. kilometrze znalazłem chyboczący się mostek i przeszedłem po nim na drugą stronę. Uradowany wsiadam na rower i ruszam dalej w stronę bitej drogi. Ale znowu dylemat. Jak to zrobić, żeby nie przejeżdżać przez podwórka tych rolników? Znowu ruszyłem wzdłuż rzeki i po kilkuset metrach znalazłem miłą łąkę, po której (jak sądziłem) zdołam dojechać do asfaltu. Lżejsze przełożenie i lecę. Nagle poczułem, że rower zaczyna jechać coraz ciężej, a spod kół dobiega znajomy i złowrogi chlupot. Cholera... Woda... No ale trzeba pedałować dalej, bo przecież się nie zatrzymam. Jednak rower lgnie coraz głębiej, a do asfaltu jeszcze daleko! Nagle przednie koło wpadło głębiej, tylne zabuksowało, a ja chciał nie chciał musiałem podeprzeć się nogami. Wtedy doceniłem fakt posiadania dużej stopy (nr 45) i dzięki niej moje buty nie zanurzyły się tylko na głębokość podeszwy. Ale co tu zrobić?! Przecież nie będę tak stał i czekał, aż woda wyschnie. Silne odepchnięcie się nogami od ziemi by wyrwać przednie koło z dołka i pedałuję dalej. Tym razem omijając miejsca o największym nagromadzeniu białych kwiatków (rosły tam gdzie było najwięcej wody). Po kilku minutach pedałowania z suchym wnętrzem butów, ale za to mocno spoconym czołem dotarłem do asfaltu.
A miała to być spokojna leniwa wycieczka... no nie wyszło... Było za to ciekawie :)


Kategoria Sam


komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa accza
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]