Praca + wieczorne jeżdżenie
d a n e w y j a z d u
27.70 km
0.00 km teren
01:20 h
Pr.śr.:20.78 km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Victus ;]
Do piekarni. Do pracy i do domu. Po 20-tej godzinka jazdy z Piotrkiem - wzdłuż obwodnicy od II Armii Wojska Polskiego do Interdruku po ciemku, potem przez miasto na Orlen i do domu. Chłodno, ale całkiem fajnie.
Kategoria Z Piotrkiem
Babie lato
d a n e w y j a z d u
69.80 km
0.00 km teren
03:00 h
Pr.śr.:23.27 km/h
Pr.max:38.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Victus ;]
Rano pojeździłem trochę po mieście. Wyszło jakieś 7,5 km.
Potem śniadanie i na dłuższą wycieczkę z zamiarem przejechania kawałka zielonego szlaku, którego jeszcze nie miałem okazji poznać. Najpierw do Michałówki:
Dalej już niebieskim garwoszlakiem przez Jagodne i Puznów. W okolicach stawu skręciłem w lewo w kierunku Żabieńca.
Ładne polne drogi

Żabieniec za mną. Teraz w kierunku Choin.

I Parysów.

Tutaj zostawiam niebieski szlak i zjeżdżam na zielony, czyli kierunek Starowola. Okazało się, że znaki każą omijać wieś przez lasy, ale ja tego nie zauważyłem. Przejechałem też przez Gózd.
I tutaj w lewo. Droga przez las powinna doprowadzić mnie do Lalin.
I przez pola.
W lesie oznaczenia bardzo dobre i nie pomyliłem drogi. Laliny.

W kierunku Iwowego.
Na skraju wsi trzeba skręcić w prawo. Tam droga dość słaba, ale przejezdna bez większych przeszkód. Po kilkuset metrach dojechałem do starego wiaduktu kolejowego, na którym zrobiłem chwilę odpoczynku m.in. dla zrobienia kilku zdjęć. Rowerowi też się dostało.

Stąd przez Łopaciankę
Dojechałem do miejscowości Gościewcz.
Muuuuućka!
Przez Wolę Miastkowską przejechałem nie wiem kiedy.
Za nią zgodnie ze znakami w lewo - na Kruszówkę.
Tam ponownie krótki postój - tym razem na jedzenie. Niestety musiałem zadowolić się batonami. Panoramka wsi:
Zabruzdy. Miało być widać traktor, ale chyba bardziej widać chmury nadchodzące od południa, które trochę kradły mi słońce.
Jeszcze tylko z górki, potem pod górkę i Miastków.
Kościół w Miastkowie.
Stacja pana Wołoszki.
Do Żelechowa pojadę innym razem. I tak niedawno tam byłem. Wracam do domu.
Prawie Oziemkówka.
Oto i ona.
W lewo.
W Przykorach w prawo.

I teraz to już prosto do domu. Przez całą wycieczkę wiatr praktycznie nie przeszkadzał. Trochę dmuchał, ale nieszkodliwie. Bardziej wkurzające było babie lato. Co kilkaset metrów było widać błyszczące w słońcu pajęczyny, które przyklejały się do twarzy i roweru falując potem na wietrze. Po powrocie do domu mój jednoślad wyglądał jakby ostatnie 3 miesiące spędził na zakurzonym strychu. Ale najbardziej denerwujące były roje meszków - w cieniu praktycznie każdego drzewa czekały tylko by wbić się we włosy, przyczepić się do ubrania czy wpaść w usta. Z wycieczki przywiozłem dwie sztuki w oku prawym i jedną w lewym - raczej słaba pamiątka.
I tradycyjna mapka :)
Kategoria Sam
Praca
d a n e w y j a z d u
12.38 km
0.00 km teren
00:33 h
Pr.śr.:22.51 km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Victus ;]
Piekarnia. Praca. Dom. Tym razem bez przygód.
Kategoria Sam
Praca
d a n e w y j a z d u
12.08 km
0.00 km teren
00:35 h
Pr.śr.:20.71 km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Victus ;]
Do piekarni. Do pracy. Do domu, ale z przygodą. Mianowicie lampka tylna zastrajkowała i nie chciała się włączyć. Wracałem do domu jak partyzant czając się poboczami i chodnikami, żeby nic we mnie nie wjechało. W domu ją rozebrałem, złożyłem ponownie i okazało się, że działa.
Kategoria Sam
Praca
d a n e w y j a z d u
12.40 km
0.00 km teren
00:33 h
Pr.śr.:22.55 km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Victus ;]
Piekarnia. Praca. Dom
Kategoria Sam
Praca
d a n e w y j a z d u
12.39 km
0.00 km teren
00:33 h
Pr.śr.:22.53 km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Victus ;]
Piekarnia. Praca. Dom
Kategoria Sam
Praca
d a n e w y j a z d u
12.44 km
0.00 km teren
00:34 h
Pr.śr.:21.95 km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Victus ;]
Piekarnia. Praca. Dom
Okolice Łaskarzewa
d a n e w y j a z d u
58.51 km
0.00 km teren
02:22 h
Pr.śr.:24.72 km/h
Pr.max:48.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Victus ;]
I już chyba tradycyjnie - po kilkudniowej przerwie bez większej jazdy na rowerze z powodu braku wolnego czasu wykorzystując ładną pogodę wyruszyłem z domu. Zamiar dość ambitny, bo Sobolew. Niestety na zamiarach się skończyło, bo do Sobolewa nie dojechałem.
Start z domu o 10. Na początku prosto do Łaskarzewa - najprostszą drogą. Trochę wiało w twarz, ale nie było źle. Mając ciągle w głowie Sobolew wymyśliłem, że pojadę tam drogą wzdłuż torów, bo słyszałem, że jest przejezdna. Więc najpierw do Leokadii. Po 3 km zmagania się z sypkim piachem dojechałem tam, ale musiałem chwilę odpocząć.
Dalej już wzdłuż torów nie jechałem. Skręciłem w stronę wsi.

Wg mapki za wsią spodziewałem się drogi w lewo prowadzącej od Nowego Helenowa. Dojechałem tam, ale drogi w lewo nie znalazłem. A przynajmniej nie takiej, jakiej oczekiwałem. Pojechałem więc do drogi Łaskarzew - Maciejowice i przez Celinów, Ksawerynów, Budy Krępskie 
i Leonów, 
a następnie całkiem dobrą drogą przez lasy

dojechałem do Samogoszczy

Tam znowu zrobiłem krótki postój na luknięcie w mapkę. Chciałem pojechać do Lewikowa, ale nie piaszczystą drogą, którą już kiedyś jechałem i mocno mnie wymęczyła, ale prawie równoległą, dużo lepszą. No to jadę.
Niestety na którymś skrzyżowaniu źle skręciłem i wyjechałem w Lipnikach.
No trudno. W Woli Łaskarzewskiej zawinąłem do sklepu po coś do jedzenia i zacząłem wracać do domu przez Dąbrowę. Dojeżdżając do Izdebna zobaczyłem przed sobą jakiegoś kolarza w czerwonej koszulce i białej czapeczce. Jechał w kierunku Garwolina, czyli tam gdzie ja. Zachciało mi się go dogonić i może zagadać. Okazało się to jednak niezbyt łatwe. Kręcił dużo szybciej niż moje dotychczasowe tempo. Dzielące nas około 100 metrów zdołałem zniwelować dopiero na przejeździe kolejowym w Rudzie Talubskiej. Zanim zdążyłem się odezwać kolarz skręcił na górki i tyle z mojej rozmowy :P Do domu dowlokłem się o 12:35.
Kategoria Sam
Praca
d a n e w y j a z d u
10.40 km
0.00 km teren
00:28 h
Pr.śr.:22.29 km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Victus ;]
Do pracy rano i do domu wieczorem.
3 fotki zrobione o poranku:

Kategoria Sam


